Coaching Philosophy · Sparta TC Piła
Filozofia Coachingu · Sparta TC Piła
On chaos, control, and the happiness factor that keeps players coming back for a lifetime.
O chaosie, kontroli i czynniku szczęścia, który sprawia, że gracze wracają przez całe życie.
I guess you could say that I didn't fully appreciate my tennis upbringing at the time — every afternoon on the dry, dusty clay courts of country New South Wales. The family phone speed dial set up to call a list of names for a hit of tennis every afternoon, in order from best to worst, and if no takers, I'd take my brother for a hit.
It wasn't Tennis Central. But with plenty of VHS video of a decent amount of summer tennis on Channel 7, I was suitably inspired to make the best of every spare moment. The search for a hit every day.
Coming up four decades on, I'm still out here grinding — albeit on clay courts on the opposite side of the world.
I understand the gravity inside a childhood full of Simple Joy.
In my experience developing high-performing playing cultures, these are factors that often go overlooked when developing players. There is a 100% emphasis on everything looking technically perfect — when tennis development is bound by four equally important pillars: the tactical, technical, physical, and mental.
And a fifth — which is perhaps the most important of all.
The Happiness Factor. The very reason you would want to pick up a racquet in the first place.
Call it what you want. The Fifth Pillar is the X Factor that will keep a player doing all of those hours of practice and play without ever being told to. What this coach calls: the Magic Hours. Where the coach hasn't seen the player for multiple weeks, and yet, the player is much improved.
"Why? They practised."
"Yes — but why?"
Because they love it. Magic.
The Chaos: the mad scramble, the rally with three different phases — highlighted by multiple unlikely but successful touches to retrieve the ball and make a shot — managing a range of emotions when encountering the edge of an incredible win, or inching towards a defeat that you believe simply should not happen.
The Control: the ball being hit off the sweet spot with the perfect amount of topspin. All points starting with the only shot you fully control: the serve. A wonderful rhythm that never leaves you once you find it. The countless hours practising against the wall until you could feel the felt of a tennis ball rotate upon worn-down strings.
We must remind ourselves that the chaos is all part of it when developing a tennis player. Tennis development must be as much about Unstructured Play as it is the Structured Play. When I was growing up, the sport was around 95% playing and competing, and 5% coaching. Today, it seems as though the ratio has totally reversed. Too much structure, too much scripted hitting — not enough fun, freedom, and creativity.
We see it on TV — in the cat and mouse, dink and chase tennis that pro players can often find themselves engaged in while attempting to finish a point, or perhaps set up the conditions that would allow them to see a resolution their way.
Where does that ability come from — to go from multiple heavily rotated, controlled but aggressive topspin groundstrokes, and then, in an instant, respond with several quick darts and lunges to untie a knot that someone has offered in a moment?
We must think about this when developing tennis players — these improvised skill sets. Not because we want every player to be on TV. Simply because it's incredible fun.
To bring Chaos to unlock someone else's sense of Control. Or to find a measure of comfort and Control inside what appears as non-stop Chaos.
It is impossible — but if there were such a thing as tennis perfection, it would be found inside this:
Tennis perfection can be found in the almost instant acceptance of imperfection — and then, in the very next moment, the attempt to chase perfection yet again.
Understanding this is precisely what can break a player. Yet when encouraged in the right way in youth, it can also form a player — not everything must be perfect in every moment.
And so, when forming classes and squads of players to learn the game, we must always be mindful that not everything is going to look perfect within a week, a month, even half a year. In these moments, it is better not to berate a new player for what they don't do — but to encourage them for what they did manage, or what they can do.
When approaching teaching the game in this fashion, coaches can learn even more about their students' abilities — viewing the play, observing how they repeatedly respond to chaos. Maybe they are a problem solver and can manage to hide inadequacy somewhere. Perhaps they are an incredibly quick mover under point-playing conditions — an urgency you might not see when hand-feeding thousands of tennis balls to a backhand and forehand.
At some point, you have to just manage. That need to accept chaos, roll with the punches, and simply get the ball back over the net any old how will always be there — no matter how proficient you get.
And the life lesson will forever be: make do with what you can.
As a coach, what do you want from a student, if not for them to enjoy a sport for life — no matter the level they reach?
Our first duty as teachers and guardians of this sport is to the sport itself — and to its growth. Every single player is important. But they won't stay if it's not enjoyable.
Not everything has to be dead perfect every day of the week. Nor can it be, in a sport riddled with loss.
So allow yourself to see the game through those two prisms — Chaos and Control. Both are important. But I could manage a pretty solid argument over which one is more fun.
Don't forget to celebrate and encourage that Simple Joy. It's a catalyst.
Published by
Można powiedzieć, że nie doceniałem w pełni swojego tenisowego wychowania — każde popołudnie na suchych, zakurzonych kortach ceglanych w wiejskiej Nowej Południowej Walii. Telefon rodzinny z szybkim wybieraniem ustawionym na listę nazwisk do umówienia się na tenis każdego popołudnia, od najlepszego do najgorszego gracza, a gdy nie było chętnych — brałem brata na grę.
To nie było centrum tenisa. Ale dzięki kasetom VHS z całkiem sporą ilością letniego tenisa na Kanale 7, miałem wystarczająco dużo inspiracji, by jak najlepiej wykorzystać każdą wolną chwilę. Codzienne poszukiwanie partnera do gry.
Prawie cztery dekady później nadal jestem tu i gram — tyle że na kortach ceglanych po drugiej stronie świata.
Rozumiem, co kryje się w dzieciństwie pełnym Prostej Radości.
W moim doświadczeniu rozwijania wysokowydajnych kultur gry, te czynniki są często pomijane przy szkoleniu zawodników. Kładzie się 100% nacisku na to, żeby wszystko wyglądało technicznie perfekcyjnie — podczas gdy rozwój tenisowy opiera się na czterech równie ważnych filarach: taktycznym, technicznym, fizycznym i mentalnym.
I piąty — który być może jest najważniejszy ze wszystkich.
Czynnik Szczęścia. Jedyny powód, dla którego w ogóle chciałbyś wziąć rakietę do ręki.
Nazwij to jak chcesz. Piąty Filar to X Factor, który sprawi, że zawodnik będzie wykonywał te wszystkie godziny treningu i gry bez żadnych poleceń. To co ten trener nazywa: Magicznymi Godzinami. Gdy trener nie widział zawodnika przez wiele tygodni, a jednak zawodnik znacznie się poprawił.
„Dlaczego? Ćwiczyli."
„Tak — ale dlaczego?"
Bo to kochają. Magia.
Chaos: szaleńcza walka, wymiana z trzema różnymi fazami — podkreślona wieloma mało prawdopodobnymi, ale udanymi dotknięciami, by odzyskać piłkę i wykonać uderzenie — zarządzanie gamą emocji na granicy niesamowitego zwycięstwa lub zbliżania się do porażki, która po prostu nie powinna się zdarzyć.
Kontrola: piłka trafiona w słodki punkt z idealną ilością topspin. Wszystkie punkty zaczynające się od jedynego uderzenia, które w pełni kontrolujesz: serwisu. Wspaniały rytm, który nigdy cię nie opuszcza, gdy go znajdziesz. Niezliczone godziny ćwiczeń przy ścianie, aż poczujesz jak filc piłki tenisowej obraca się na zużytych strunach.
Musimy pamiętać, że chaos jest częścią tego wszystkiego przy rozwijaniu tenisisty. Rozwój w tenisie musi być w takim samym stopniu oparty na Nieustrukturyzowanej Grze, jak i na Grze Ustrukturyzowanej. Kiedy dorastałem, sport polegał w około 95% na graniu i rywalizacji, a 5% na coachingu. Dziś wydaje się, że proporcje całkowicie się odwróciły. Za dużo struktury, za dużo skryptowanych uderzeń — za mało zabawy, wolności i kreatywności.
Widzimy to w telewizji — w tenisie kotka i myszki, dink i chase, w który zaangażowani są profesjonalni gracze, próbując zakończyć punkt lub stworzyć warunki do rozwiązania sytuacji po swojej stronie.
Skąd pochodzi ta zdolność — przejścia od wielu mocno rotowanych, kontrolowanych, ale agresywnych groundstroke'ów z topspin, a następnie, w jednej chwili, odpowiedź kilkoma szybkimi skokami i wypadami, by rozwiązać węzeł, który ktoś zaproponował w danej chwili?
Musimy o tym myśleć rozwijając tenisistów — o tych improwizowanych zestawach umiejętności. Nie dlatego, że chcemy, żeby każdy zawodnik był w telewizji. Po prostu dlatego, że to niesamowita zabawa.
Wnosić Chaos, by odblokować czyjś zmysł Kontroli. Lub znaleźć komfort i Kontrolę wewnątrz tego, co wygląda jak nieustanny Chaos.
To niemożliwe — ale gdyby istniało coś takiego jak tenisowa perfekcja, można by ją znaleźć tutaj:
Tenisową perfekcję można znaleźć w niemal natychmiastowej akceptacji niedoskonałości — a następnie, w bardzo kolejnej chwili, próbie gonienia perfekcji na nowo.
Zrozumienie tego jest właśnie tym, co może złamać zawodnika. Ale kiedy w odpowiedni sposób jest zachęcany w młodości, może też uformować zawodnika — nie wszystko musi być perfekcyjne w każdej chwili.
Dlatego, gdy formujemy klasy i grupy zawodników do nauki gry, musimy zawsze pamiętać, że nie wszystko będzie wyglądać perfekcyjnie w ciągu tygodnia, miesiąca, nawet pół roku. W tych momentach lepiej nie krytykować nowego zawodnika za to, czego nie robi — ale zachęcać go za to, co zdołał zrobić, lub za to, co może zrobić.
Podchodząc do nauczania gry w ten sposób, trenerzy mogą dowiedzieć się jeszcze więcej o możliwościach swoich uczniów — obserwując grę, przyglądając się temu, jak wielokrotnie reagują na chaos. Może są rozwiązywaczami problemów i potrafią ukryć gdzieś nieadekwatność? Może są niesamowicie szybkimi zawodnikami w warunkach gry punktowej — pilność, której możesz nie zobaczyć, gdy ręcznie podajesz tysiące piłek na bekhand i forhend.
W pewnym momencie musisz po prostu radzić sobie. Ta potrzeba akceptacji chaosu, toczenia się z ciosami i po prostu odgrywyania piłki przez siatkę jakkolwiek będzie zawsze tam — bez względu na to, jak sprawny się staniesz.
I życiowa lekcja na zawsze będzie taka: radź sobie z tym, co masz.
Jako trener, czego chcesz od ucznia, jeśli nie tego, aby cieszył się sportem przez całe życie — bez względu na poziom, który osiągnie?
Nasz pierwszy obowiązek jako nauczycieli i strażników tego sportu jest wobec samego sportu — i jego rozwoju. Każdy zawodnik jest ważny. Ale nie zostaną, jeśli nie będzie przyjemności.
Nie wszystko musi być idealnie perfekcyjne każdego dnia tygodnia. Ani nie może być, w sporcie pełnym porażek.
Więc pozwól sobie patrzeć na grę przez te dwa pryzmaty — Chaos i Kontrola. Oba są ważne. Ale mógłbym przedstawić całkiem solidny argument, który z nich jest bardziej zabawny.
Nie zapomnij świętować i zachęcać tej Prostej Radości. To katalizator.
Opublikowane przez